A trupy w koło straszliwe leżały, ludzie i bydło, wielki zwierz i mały

Jan Kochanowski

Pieśń III

Z okoliczności wezbrania rzeki Wilny opiewa potop.

 

Przeciwne chmury słonce nam zakryły
I niepogodne deszcze pobudziły,
Wody z gór szumią, a pienista Wilna
Już brzegom silna.

Strach patrzeć na to częste połyskanie,
A prze to srogie obłoków trzaskanie
Kładą się lasy, a piorun, gdzie zmierzy,
Źle nie uderzy.

Zakładaj korab cieśla nauczony!
A kto wie, jeśli nie wrócą się ony
Nieszczęsne czasy, kiedy powódź była
Świat zatopiła.

Sześć niedziel wtenczas lał deszcz nie przestając,
A ziemia, nowe źródła pobudzając,
Rzek przymnażała tak, iż morskie wały
Wylać musiały.

Z ludźmi pospołu i miasta i grody
Nieuśmierzone zatopiły wody,
Nie wysiedział się pasterz z bydłem wcale
Na żadnej skale.

Ryby po górach wysokich pływały,
Gdzie ledwie przedtem pióra donaszały
Mężnej orlice, gdy do miłych dzieci
Z obłowem leci.

Ale natenczas i matkę i syny
Pożarła woda, i wszytek zwierz iny;
Sam Noe został, przy nim żona tylko,
A dziatek kilko.

Nieżyzne w cnotę to tam były lata,
Gdzie ledwo jeden ze wszytkiego świata
Nalezion, co go Bóg w cale zachował,
Gdy nierząd psowal

Ten będąc z łaski pańskiej ostrzeżony,
Zbudował sobie korab niezmierzony,
Na którym pływał czasu złej przygody
Po wierzchu wody.

A wszyscy inszy nagle zagarnieni,
I w głębokościach morskich zatopieni;
Niebo a morze, te dwie rzeczy były
Świat zastąpiły.

A kiedy się już prawie dosyć stało
Pańskiemu gniewu, potrosze spadało
Wielkiego morza, aż za czasem skały
Z wody wyjźrały.

Potem i zbytnie zawarły się zdroje,
A bystre rzeki wpadły w brzegi swoje,
Ziemia ku słońcu pełne ciężkiej rosy
Rozwiła włosy;

A trupy w koło straszliwe leżały,
Ludzie i bydło, wielki zwierz i mały,
Pełne ich morza, pełne brzegi były
Boga ruszyły —

I rzekł Noemu: Już teraz na ziemię
Występuj śmiele, i z tobą twe plemię;
Oto ją znowu przyodzieję lasy
Na wieczne czasy;

I będzie, jako po te lata wszytki,
Ziemia dawała wszelakie użytki;
Mnóżcie się, niech świat spustoszały wszędzie
Znowu osiędzie.

A w tein upewniani każdą żywą duszę,
Że nigdy potem takich wód nie wzruszę,
Któreby mieli ziemię opanować
I świat zepsować;

Włożę na niebo znakomitą pręgę,
Którą gdy ujźrę, wspomnę na przysięgę,
Że mam hamować niezwyczajną wodę,
I nie zawiodę.

Pomni się lutni! nie twojej to głowy,
Wspominać Boga żywego rozmowy;
Każ ty nam zasieść przy ciepłym kominie,
Aż zły czas minie.

Tekst na podstawie wydania z roku 1882.

Jan Kochanowski – Pieśni