Egzekucja hetmana polnego Wincentego Korwin Gosiewskiego

Egzekucja hetmana polnego Wincentego Korwin Gosiewskiego

 

Aleć daleko gorzej i surowiej wojsko litewskie sobie postąpiło; bo nie tylko marszałka swego Rzomskiego na komisji wileńskiej, postrzegłszy tam coś przeciwko sobie, ubili, nie też w kole swem generalnem namówiwszy się Żeromskiego marszałkiem mianowanego do Niewiarowskicgo dawnego i dobrego żołnierza, dyrektora komisji wileńskiej, natenczas w Wilnie będącego, posłali kilkaset koni wybranych, aby zniosłszy się z nimi i z inszymi deputatami wojskowymi, tamże w Wilnie będącymi na tej komisji, aby mówili, Gąsiewskiego Korwina hetmana i podskarbiego wielkiego x. litewskiego gwałtem z Wilna wzięli i do wojska do Kobrynla, gdzie była ta radu wojskowa bezbożna, gdzie i sam tamże Kotowski marszałek rezydował przyprowadzili, i z inszymi deputatami od wojska litewskiego konferencją nocną uczyniwszy raniusieńko na pałac tegoż Gąsiewskiego hetmana swego, :niedawno z niewoli moskiewskiej oswobodzonego i nic na siebie złego niespodziewającego się, a zatem snać i ludzi nie wiele przy sobie dla obrony mającego, gwałtownie wpadli i śpiącego prawie od boku małżonki jego, ukazawszy mu ordynans Kotowskiego, bez wszelkiej dyskrecji i wrzkomo prośbą wzięli i w karosę jego własną już przedtem przez swoich zaprzężoną wsadziwszy, prędko jechać z sobą do Kobrynla kazali. Opierał się nieco na to na prośbę hetman, ale postrzegłszy siły niemałe, którym wydołać nie mógł, niewinności swojej dufał, tudzież i wojskowej cnocie, którą mu oni poprzysięgali. Płakała małżonka, płakały dziatki jego, ale to nic u twardych serc litewskich respektu nie miało. Cieszyli tylko jego i małżonkę jego i cnotą swoją całość jego obowiązywali, i rewerencją jak wodzowi swemu wyświadczali. Więc gdy już z nim mil kilkanaście od Wilna odjechali, przychodzi do rggimentarza tychże ludzi Ostrowskim nazwanego ordynans od Kotowskiego w drodze, aby gdziekolwiek zastanie, żeby tamże zaraz exekucją z  hetmanem już wziętym uczynili i do wojska go dla uczynienia justyfikacji nie prowadzili. Tu dopiero tenże Ostrowski regimentarz wrzkomo z żalem hetmanowi ordynans Kotowskiego prezentuje i dysponować się na śmierć pewną radzi. Żałośną nowiną przestraszony hetman o retraktatę prosi do wojska, i justyfikacji, aby z nim tak po tyrańsku nie postępowano żąda. Nic to jednak nie pomogło, ale godzinę tylko jednę do rekollekcji dusznej pozwolono, po której, gdy już inaczej być nie mogło, już na śmierć gotowego i pod krucyfiksem na drodze tamże klęczącego, Bogu niewinność swą oddającego (ponieważ ani prośbą ani perswazją nic sprawić i on i jezuita nie mógł spowiednik), czterech żołnierzów, raczej katów na to subordynowanych przystąpiło i każdy z nich pistolet majacy nabity porządnie wraz do hetmana pod krucyfiksem klęczącego natarłszy, wraz też ognia w niego z tyłu dali tamże pod krucyfiksem hetmana trupem położyli. A tę robotkę sprawiwszy ciało w karocę włożyli i przy tymże jezuicie spowiedniku ze wszystkiem do Wilna i do żony nazad odesłali, a sami się do wojska pod Kobryn powrócili, gdzie zaraz od niewielu posłuszeństwa swego pochwałę, a daleko większej części wojska naganę tyraństwa swego odnieśli. To gdy się w Litwie niecnotliwie stalo, dali oni znać przez posłów do wojska polskiego o tym swoim oznajmując progresie, o których dowiedziawszy wojsko polskie, a brzydząc się tak tyrańskim postępkiem onych, nie tylko im nie chwaliło tego, nie zaraz i rezydentom litewskim, którzy przy marszałku Świderskim dotąd zostawali, z obozu ustąpić kazali i zaledwie poprzysiężonej z nimi jedności nie wypowiedziało, że przecię na dalsze czasy jako pójdą oko miało. Dawali ci posłowie litewscy przyczynę zabójstwa hetmana swego że prawie miał korrespondencją z Moskwą, od której niedawno był wyszedł i ze zapuszczeniem wiecznem Smoleńska, Pskowa, Witebska i inszych fortec Moskwa mieli być czajkami przez Dźwinę rzekę kilkanaście wszedłszy ludzi Gąsiewskiemu przysłać, z którymi on z swymi podufałymi złączywszy się, miał był wojsko litewskie związkowe, a zatem i polskie bić i znosić. Aleć to niepewne były nowiny, bo ich żadnemi nie probowali dokumentami; raczej podobno to ich korciło, że Gąsiewski hetman i podskarbi litewski pieniądzmi w Litwie z podatków złożonemi na ich zasługi chciał podobno jako to z niewoli wyszedłszy, swoje straty supplementować, i dla tego przez lat dwie komisją w Litwie (co też było i w Polsce) tak długo ciągnął.

Tekst na podstawie Pamiętnik Mikołaja Jemiołowskiego, towarzysza lekkiej chorągwi, ziemianina woj. bełzkiego, obejmujący dzieje Polski od r. 1648 do 1679 r.

Pamiętnik Mikołaja Jemiołowskiego