księstwo siedmiogrodzkie wszerz i wzdłuż szabla polska ogniem i mieczem przeszła

Rok 1657

[...]

Więc gdy zaś sam w sobie się gryząc [Rakoczy] pod Kraków albo pod Sendomierz iść myśli, nie tylko miał nad sobą zaraz jako ptaka wiszącego z dywizją swą Czarnieckiego, ale w tym to czasie niepocieszna doszła go nowina, że księstwo jego siedmiogrodzkie wszerz i wzdłuż szabla polska ogniem i mieczem przeszła, a to tym sposobem: że nabrane pod Samborem z hetmanami obiema wojsko polskie, słysząc o okrucieństwach ludzi Rakoczego w Podlesiu, Litwie, Mazowszu i w Małopolsce, tudzież o oderwaniu się od niego wojska króla szwedzkiego, za instynktem Lubomirskiego marszałka i hetmana polnego koronnego, ofiarowali się ochotnie, z którymkolwiek wodzem pójść do Węgier komunikiem, i wet za wet Rakoczemu oddawać, a jako to z rady Lubomirskiego marszałka i hetmana polnego koronnego wymknęło, takjemuż samemu tę zlecono funkcją, aby co jeno rozumiał dobrego wojska wziął z sobą komunikiem, a bliskim na Skole gościńcem góry przebywszy do siedmiogrodzkiej ziemi wpadł, i tam co Bóg i cnota każe, dokazywali. Stało się tak, Potocki hetman wielki koronny z trzema tylko pułkami po Podgórzu jakoby w sukursie został, a Lubomirski ze wszystkiem wojskiem, którego na 12,000 być mogło do siedmiogrodzkiego Xięstwa lekko , ale prędko puścił się. Tam znagła wpadłszy, co jeno mógł, także spustoszenia czynić to czynił; wsie, winnice, miasta i miasteczka funditus palono i ludziom w nich mieszkającym podczas nieprzepuszczano, pod Preszów potem, gdzie matka z żoną Rakoczego rezydowała, z wojskiem Lubomirski podstąpił, a wypadających z miasta zniósł i rozgromił, tak że i jeden do miasta nie uszedł i samego Preszowa dobywałby był, tylko że bez armaty i piechot zostawał, a do tego prędkością wszystko narabiał. Jakoż przez niedziel dwie wszystko księstwo siedmiogrodzkie prawie z gruntu wyniszczył, bydła wszystkie wytracił, drugie czeladzi wojskowej na granicę, kto tylko co mógł wyprowadzić dopuszczał, żadnej najmniejszej w ludziech swych nie odniósłszy szkody, prócz tylko w koniech dla gór przykrych i gościńców ostrych, także niektórym na wołach węgierskich wyjeżdżać przyszło z Węgier. To sprawiwszy Lubomirski z korzyścią z Węgier powróciwszy z hetmanem wielkim pod Stryjem złączył się, i na pasach którędy Rakoczy już ku domowi na odpór Lubomirskiemu iść miał, wojsko na czas po kwaterach rozłożył. Zturbowany tedy tą nowiną Rakoczy wszystkiemi siłami jakby do państwa swojego przybyć obmyśliwał, ale darmo, bo wszędzie o zajętych pasach Węgrom dowiedziawszy się, już tylko W samej Wołoszy, Multaniech i Kozakach miał nadzieję, że go przez Wołochy i Mullany do Węgier prowadzić będą, gwoli czemu wiele między nich skarbów tak z sobą wziętych jako i narabowanych porozdawał.

[...]

Opis odwetowej wyprawy Jerzego Lubomirskiego do Księstwa Siedmiogrodu podczas potopu szwedzkiego w 1657 r. Fragment pochodzi z pamiętnika Mikołaja Jemiołowskiego Pamiętnik Mikołaja Jemiołowskiego, towarzysza lekkiej chorągwi, ziemianina woj. bełzkiego, obejmujący dzieje Polski od r. 1648 do 1679 spółcześnie, porządkiem lat opowiedziane  wydanego we Lwowie w 1850 r.

Pamiętnik Mikołaja Jemiołowskiego