Próba zdobycia przez Szwedów klasztoru jasnogórskiego w 1655 r.

Próba zdobycia przez Szwedów klasztoru jasnogórskiego w 1655 r.

Wyprawił był przed kilką niedziel Witemberk Wirszowica pułkownika z tysiącem z Szwedów i Kalińskiego rotmistrza z pułkiem jego polskim pod klasztor częstochowski, dla wytargowania choć pożyczanym sposobem sreber i skarbów tamecznych. Nie dali się namówić zdradzieckim racjom mnisi tameczni i do klasztoru ich nie przypuścili; oczem gdy Witemberkowi znać dano, zaraz przy deputatach wojskowych 2000 ludzi z dziesiątkiem dział i municją dobrą synowca swego w pośród dnia z pogrożeniem wielkiem wyprawił, rozkazując aby nie odstępowali stamtąd aż klasztoru dobędą i wyrabują wszystko, a mnichów wyzabijają. Żałośni na tę wyprawę byli nie tylko gmin pospolity miejski, opłakując takie opresje i nieszczęście, ale i żołnierze deputaci tam będący, zkupiwszy się tedy z sobą, radzą i tak przeklętych pieniędzy (to na zapłatę wojska tych pieniędzy i sreber Witemberk chciał zaciągnąć) dłużej nie czekać wszyscy deklarują się, aż nazajutrz rano na konie wsiadłszy pod Zuczkiem śród rynku przed gospodę Witemberkową wszyscy stawają i kilku spośród siebie Witemberka żegnając posyłają, że ponieważ w pieniądzach satysfakcji nie mamy, a dłużej w murach z końmi i z czeladzią mieszkać nie mogą, tedy za mury wyjeżdżają i gdzie o milę albo o dwie od Krakowa zostawać chcą, do dalszej generalskiej wiadomości, kiedy po pieniędzy przyjeżdżać każe. Prosił Witemberk, aby tego nie czynili, a tylko na powrót ludzi do Częstochowej posłanych poczekali, stamtąd spodziewając się suplementu. Rzekli nasi, nie życzymy sobie takiego tykać się suplementu, a tak nie wiele mówiąc na konie wsiadając i do bramy florjańskiej przyjechawszy, a tylko kilka knechtów na warcie zastawszy, bramę otwierają i ku Słomnikom porządkiem dobrym udają się. Jan Hynek towarzysz hetmański był tych deputatów regimentarzem. W Słomnikach mil 3 od Krakowa stanąwszy, była rada, mająli się ku Częstochowej na sukurs klasztorowi udać czyli nie. Stanęło w małej kupie supersedować [zaniechać] od tej imprezy, a Pannie Najświętszej obronę miejsca swego poruczyć. Jakoż tak się stało, bo od ludzi wiary godnych słychać było, że to wojsko pod Częstochową zostające wśród dnia Pannę Najświętszą płaszczem swym klasztor okrywającą widzieli, czem przestraszeni, a znać od katolików w temże wojsku będących napomnieni, od szturmu supersedowali i coś tam od księży wytargowawszy srebra, do Krakowa powrócili.

 

Tekst na podstawie Pamiętnik Mikołaja Jemiołowskiego, towarzysza lekkiej chorągwi, ziemianina woj. bełzkiego, obejmujący dzieje Polski od r. 1648 do 1679 r.

Pamiętnik Mikołaja Jemiołowskiego