Bo krainy wschodnie dziwnie są urodzajne i wszystko rodzą na wybór dobrze

Bo krainy wschodnie dziwnie są urodzajne i wszystko rodzą na wybór dobrze. Aleć oprócz tamtych krajów i insze prowincje ziemie moskiewskiej dosyć są dobre i urodzajne: pełne zboża rozmaitego, pełne bydła i wszelkiego dobytku. A jakośmy to notowali, mało nie wszystkie ziemie taki jest kształt, że śrzodkiem idą grunty, a po stronach gaiki, laski, borki, przy których zaś są rzeczki mniejsze i większe. A to wszystko zaś jakoby murem jakiem wielkie lassy, rzeki i góry obtaczją i okrążają, z którymi się one mniejsze laski i rzeczki łączą. A owe zaś wielkie rzeki w rozmaite morza wpadają, ukazując gościniec do wszystkiego świata. Co nie tylko jest rzecz do gospodarstwa i wszelakich handlów pożyteczna, ale i na wejźrzenie barzo wesoła. Bo co do gospodarstwa, one wielkie lassy, puszcze i bory dodają drew do budowania: a mogą się snadnie spuścić onymi wielkiemi i głębokiemi rzekami. Zaś o żywność jest łacno, siedząc na onych rędzinach [bardzo żyzna gleba] : ziemie chleb, rzeki ryb dodają: a one bliskie gaiki i laski zejdą się do pieca: które bydło ma w nich swoje dobrą paszą. A wszakże oprócz tego pasze tam są wielkie i siana dostatek. To tam jest barzo łacna żywność. Lecz gdyby kto samym wyżywieniem kontentować się nie chciał, ale też o pożytkach, dostatkach i bogactwach myślił, snadniejby tam takowej chęci i i umysłu swemu dogodzić mógł. Bo naprzód na onych paszach nie tylko bydła i inszego dobytku wielkość, ale i stada niezliczone chowaćby się mogły. Do tego w onych puszczach, dąbrowach, lesiech, pszczoły rozmnażać, popioły sprawować, zwierza i ptastwa rozmaite ubijaćby się mogło. Czego tam nie tylko jest z potrzebę i z pożytek, ale i do uciechy wielkiej. Jadąc tam, w Smoleńsku, jeden z naszych kupił za półósma groszy polskich głuszca, parę cietrzewi i parę jarząbków. A jeszcze to Moskwicin przedał nie swojemu, ale cudzoziemcowi. Co rzekę o futrach kosztownych, sobolach, marmurkach, kunach, popielicach i inszych: których jako wiele tysięcy sokołów do cudzych ziem wynosi, a wzajem jako wiele tysięcy złotych za nie do Moskwy przychodzi, sama nasza Polska i Litwa świadkami są dobrymi.

Fragment broszury Pawła Palczowskiego namawiającej do kolonizowania państwa moskiewskiego. Na zdobywców czekały krainy mlekiem i miodem płynące, a gospodarowanie tymi ziemiami miały przynosić wielkie zyski. Wyprawa na północ (wschód) miała rozwiązać wewnętrzne problemy Rzeczypospolitej, głównie przeludnienie. Adresatem publikacji była szlachta i posłowie na sejm 1609 r.

Pełny tytuł: Kolęda moskiewska. To iest, Woyny Moskiewskiey, Przyczyny Sluszne, Okazya pozadana, Zwyćięstwa nadźieia wielka, Państwa tam tego pożytki y bogactwa, nigdy nieoszacowane. Krotko opisane Przez Pawla Palczowskiego, z Palczowic, Szlachćica Polskiego, z 1609 r.

Paweł Palczowski – Kolęda Moskiewska