beczka węgierska powinna była mieć sto garncy w sobie

Szymon Starowolski

Przedtem za Augusta króla w jednym tylko domu wino szynkowano, a teraz niemal w każdym; nawet już w klasztorach i po wsiach u plebanów, i u samych panów. Na on czas beczka węgierska powinna była mieć sto garncy w sobie, a nie płacono jej na rynku jeno dziesięć złotych, kiedy było czworoletnie. A kiedy beczka była mniejsza nad sto garncy, tedy ją urząd kazał rozsiekać Węgrzynowi na wozie. Teraz już i sześćdziesiąt garncy w beczce węgierskiej niemasz, i to na poły z liurą, a przecie płacimy po półtora set złotych, a lepsze po trzysta i czterysta, ba i po sześćset, i więcej; a nasi ojcowie po córkach tak wielkich posagów nie dawali. I co Węgrzyn powinien był trzy dni stać z winem na rynku do piwnice nic wstawiając, to my trzydzieści mil, ba i sześćdziesiąt w głąb węgierskiej ziemi za granicę po wina zajeżdżamy, pod imieniem różnych panów, cła nie płacąc do skarbu, i po wszystkiej koronie rozwozimy. A jeżli który mieszczanin pod tytułem Węgrzyna na rynku przez trzy dni wino na wozach zatrzyma, tedy je tak wysoko Węgrzynowi cenić każe, aby ich nikt od niego z wozu nie kupił. Potem je on zstawiwszy do piwnice swojej tak mieszać będzie, że co tysiąc kuf albo dwa wina morawskiego do Krakowa przez rok wnijdzie, to go na lekarstwo kwarty jednej we wszystkiem mieście nie dostanie; wszystko się za tydzień w tokajskie obróci, jako i sok w petercyment, wino francuzkie w reńskie, i piwo bamburskie w małmazyą. A my to wszystko wypijemy, i co jeno kopy mieć możemy, to wszystko za granicę wyślemy, miodem, piwem i gorzałką domową nie kontentując się.

 

Tekst na podstawie wydania Kazimierza Turowskiego, Reformacya obyczajów polskich wszystkim stanom ojczyzny naszej Szymona Starowolskiego, z 1859 r.

Szymon Starowolski – Reformacja obyczajów polskich