O wolności bez swejwoli

Szymon Starowolski

Reformacja obyczajów polskich


Rozdział V


O wolności bez swejwoli

Siła nam o niewoli tureckiej, tatarskiej i moskiewskiej ludnie powiadają, — ale to trzeba rozumieć o niewoli tych, co się na wojnie pojmani w ich ręce dostają, nie o tych co pod nimi mieszkają, role swoje sprawując albo handlem się jakim bawiąc; bo ci zapłaciwszy dań rocznią i odrobiwszy swoję naznaczoną robociznę, są tak sobie wolnymi, jako u nas szlachcic żaden, co się swoją wolnością aż nader szczycie wolniejszym być nie może. Albowiem a nas iż wszystko wszystkim wolno, dla tego zawsze uboższy jest niewolnikiem możniejszego, który go krzywdzi, despektnje, najeżdża kiedy mu się jeno podoba: czego pod Tarczynem żaden basza najuboższemn kmiotkowi czynić nie może, bo szyja jego w tem; ani pod Moskwicinem damny pan albo najmożniejszy bojarzyn; także i pod Tatarzynem murza, albo ułanin wysoki prostego chłopa (nawet chrześcianina) despektować i krzywdzić nie może; a najeżdżać go na jego dom, ani pomyślaj, boby zaraz przed tymże domem wisiał. Tylko to a nas wolno każdemu, co chcący czynić, tak we wsi jako i w miasteczku, kto jeno jest potężniejszym albo kupę hultajską ma przy sobie. Któryż, proszę, z tych tyranów pomienionych tak siła ludzi oraz pomorduje jako a nas w wolnej rzeczypospolitej na każdy rok zamordują? I gdzie się tak często rozboje, najazdy, gwałty białychgłów, zastępowanie po drogach, krzywdy, wydzierstwa i krwie rozlanie, jako u nas w Polsce dzieją?

W Czechach, Śląsku i Morawie podobno tylko w majętnościach niewolą cierpią, że je im szacają i Szwedowie i cesarscy żołnierze. Ale a nas w wolnym narodzie, w własnem zdrowia niewolą cierpią, w żonach, synach, córkach, i w sługach. O co gdy się ubogi człowiek do prawa pospolitego uciecze, zaraz ma mówią: „Nie dla was to piszą statuty smerdowie, ale dla panów.” O czem zasłychnąwszy dobrze Moskwa, gdy im mówiono na traktatach pod Smoleńskiem, aby się z naszym narodem złączyli, i jarzmo tyrańskiej niewoli z szyje swojej złożywszy, z nami spolnie swobody i wolności miłej zażywali; odpowiedzieli świątobliwej pamięci ks. Zadzikowi kanclerzowi koronnemu na on czas: „Nie choczem panie biskupie waszej wolności, derżyte ją sobie, bo u nas jeden tylko car co naszym horłem i majętnościami dysponuje, a a was co bojar to tyran, co wiedzieć komu się odejmować, i rady i cierpliwości nie stanie.”

Gdzie tedy prawu pospolitemu ludzie rozkazują, nie ludziom prawo, tam wolności niemasz ale swawola, która i człowieka do którego przystąpi, i każde królestwo, każdą rzeczpospolitą, każdy dom albo familią, i każde towarzystwo albo zgromadzenie prędko zgubi i obali.
[...]
Inaczej, według naszej polskiej swejwoli żyjąc, nie możemy się zwać narodem wolnym, ale niewolnikami największymi nad wszystkie najgrubsze narody.
[...]
A między nami zaprawdę niewiele takich coby szli za poczciwością i cnotą; prędko się damy pożytkowi uwieść, prędko rozkoszy zwabić, a wyniosłości i bucie,
nemine excepto, wszyscy podlegamy. Żeby to mieć pierwsze miejsce przed drgimi, żeby dostatkami i ochędóstwem celować inszych, żeby pachołków mieć za sobą jako najwięcej, żeby częstować i rozlewać jako najbardziej, żeby żyć jako się podoba, ani pańskiego przykazania ani ludzkiego prawa nad sobą nie znając.
[...]
A tego nie uważa, iż wolność prawdziwa tam tylko znajduje się, gdzie swejwoli niemasz.

Bo gdzie prawo ludzi nie hamuje, gdzie zwierzchność swejwoli nie zawściąga, gdzie każdemu wolno czynić co chce, gdzie jednemu drugiego zabierać, mordować, krzywdzić wolno, — tam już jest powszechna niewola, a nie jedno ubogich ale też i bogatych, których wzajem zgromadziwszy się swawolna kupa plądruje i majętności w niwecz obraca, alboli też dwaj potężni kupami się wzajem najeżdżają.
[...]
Wolność przeto Polacy zachowajmy tak, jakobyśmy swejwoli między sobą nikomu nie dopuszczali, aby każdy w zdrowiu swojem i w majętności swojej zostawał bezpieczen, abyśmy wszyscy sobie byli równi a jeden nad drugim nie przewodził, i jeden drugiego nie bał się. Pojrzyjmy na Wenety jako wolność swoje piastują, równością umiarkowawszy. Żaden nie chodzi w sukni buczniejszej, jeno wszyscy jednako; żaden pachołków za sobą nie wodzi, jeno każdy sam idzie kędy mu potrzeba; żaden majętności więcej kupować nie może jeno żeby miał sto tysięcy szkutów intraty; żaden cudzoziemskich towarów przywozić z zamorza nie może, jeno trzema galerami; żaden senatorem zostać nie może, aż pierwej przejdzie niższe stopnie pewnych urzędów ; żaden z miasta Wenecyi do swojej majętności wyjachać nie może, jeno opowiedziawszy się w senacie, i tam nad cztery niedziele mieszkać więcej nie może; żaden na peregrynacyą albo na naukę do cudzej ziemi jachać nie może, nawet i we Włoszech samych pod inszego pana, aby cudzych obyczajów nauczywszy się z młodu, swojemi ojczystemi obyczajami i prawem nie gardził; żaden od podatków, gabelle, cła i dziesięciny na rzeczpospolitą należącej wolnym być nie może, by też na najwyższej godności siedział, a nawet i sam książę weneckie.
[...]
I wolnemi je narodami zowiemy, nie dlatego aby tam wolno było zabijać, najeżdżać, wydzierać, gwałty czynić; ale dlatego że niewolno żadnej rozpusty czynić, i każdy bezpiecznie w domu swoim siedzi, ani od żołnierza uciśniony, ani od sąsiada możniejszego; nikogo się nie bojąc jeno prawa a zwierzchnością którą Bóg na swem miejscu na ziemi posadził, jako Pan świata wszystkiego.
[...]
Także też i kiedy rozumowi swemu jesteśmy posłuszni, i jego słuchamy, nie jesteśmy niewolnicy. I owszem kiedy rozumu nie słuchamy, idąc za grzechem i żądzami, nietylkośmy są niewolnikami wielkimi, ale też bestyom bezrozumnym bardzo podobni. Tak też i posłuszeństwo prawa nie czyni nas niewolnikami, ale prawdziwie wolnymi, prawdziwie szczęśliwymi.
[...]

Tekst na podstawie wydania Kazimierza Turowskiego, Reformacya obyczajów polskich wszystkim stanom ojczyzny naszej Szymona Starowolskiego, z 1859 r.

Szymon Starowolski – Reformacja obyczajów polskich