I trzeba by Polaka o polski pytać język?

Kazanie na uroczystość św. Stanisława
[...]
Gdyby tak Anioł Polski, jak kiedyś Chrystusowi szatan [pokazał wszystkie królestwa świata], przynajmniej mapę Stanisławowi delineacyi starodawnej pokazał, państwa naszego, za lat obszernie kwitnącego, spytałby podobno! A gdzież jest Wrocław ze Śląskiem? Gdzież Królewiec z Prusami? Gdzie Ryga z Inflantami? Gdzie Smoleńsk, Kijów z Rusią i Ukrainą. Gdzie Chocim z Wołoską ziemią? Gdzie Bitin [kopalnie srebra] z Morawą?
[...]
I Tatry, i morza, i lasy, i jeziora, i rzeki, Chrobrego żelaznemi kolosami zagraniczone, nie utrzymają, nie utamują swywolnej swobody. To przynajmniej z starożytnych obyczajów? z kroju? z mody z języka? mógłby poznać Polskę.
[...]
Tak w Polszcze, jedni po niemiecku szprechają, drudzy po francusku monkierują, inni z wołoska, inni z turecka, i noszą się i zatracają. I trzeba by Polaka o polski pytać język? I każdemu starodawnej mowy mieć tłumacza! Jakimże się zmówić mamy językiem z świętym naszym rodakiem?
[...]
Tekst na podstawie Zbioru kazań ks. Stanisława Bielickiego Swięta Kaznodzieyskie to iest Kazania Doroczne Na Uroczystosci Swiętych Bozych wydanego w Kaliszu w 1717 r., zawiera fragment Kazania na uroczystość św. Stanisława biskupa i męczennika. Autor głosi, iż św. Stanisław miałby duży problem w poznaniu ówczesnej Polski. Obszar kraju znacznie się zmniejszył, zmianie uległy obyczaje, a język ojczysty w znacznym stopniu został wyparty przez cudzoziemskie języki. A poza tym, wydawać by się mogło, że określenie mowy niemieckiej jako szprechanie pojawiło się dużo później.